1
Products
reviewed
32
Products
in account

Recent reviews by Cugu

Showing 1-1 of 1 entries
No one has rated this review as helpful yet
40.1 hrs on record (40.0 hrs at review time)
Prawie najlepszy Far Cry w serii ale rozdarty między chęcią opowiedzenia poważnej historii, a potrzebą bycia ideologicznym manifestem, przez co traci spójność, ciężar i cynizm charakterystyczny dla poprzeników

Mechanicznie Ubisoft usunął sporo irytujących rzeczy z poprzednich odsłon, jednak na ich miejsce dodał jeszcze więcej kolejnych. Gra posiada szereg kompletnie niepotrzebnych mechanik, które wyglądają jak wklejone na siłę tylko po to, żeby sztucznie wydłużać rozgrywkę. Ubrania, widok z 3 osoby, dialogi, które odeszły od POV, zostały wprowadzone tylko po to, żeby odhaczyć wybór między male i female — efekt jest taki, że wszystkie te dodatki nie mają żadnego wpływu na historię ani rozgrywkę, a w praktyce służą wyłącznie deklaratywnemu „zaznaczeniu”, które nie wnosi zupełnie nic, a jedynie przeszkadza w zbudowaniu jakiejkolwiek wiarygodności.

Gra boi się własnego tematu. Rewolucja jest tu „bezpieczna”, ugrzeczniona, pozbawiona brudu, ofiar , których nam żal, realnych dylematów. Nie ma poczucia, że cokolwiek jest stawką, bo narracja co chwilę rozbraja napięcie moralnymi banałami albo wątkami, które bardziej pasują do serialu young adult niż do historii o obalaniu reżimu. Już więcej dylematów miał wybór między Sabalem a Amitą z FC4

Gdyby usunąć fabularną infantylność oraz nachalne odhaczanie checklisty DEI, która w tej historii jest kompletnie zbędna i do tematu rewolucji pasuje jak pięść do nosa, moglibyśmy dostać najlepszego Far Crya w serii. Zamiast skupiać się na ideologicznych wtrętach i postaciach zaprojektowanych pod przekaz, a nie pod wiarygodność świata, gra mogłaby opowiedzieć dojrzałą historię o ciężarze rewolucji – jej brutalności, hipokryzji, wewnętrznych konfliktach i realnych konsekwencjach.

Jest to totalny downgrade fabularny – zinfantylizowana historia względem poprzedników, brak wyrazistych postaci, a jedyny filar, który ciągnie fabułę w górę, to El Presidente, którego screen time jest mniejszy niż wątek przekonywania kluseczki, że mimo kompleksów warto żyć i nie odstrzelić sobie łba po tym, jak biały Słowianin bully zadrwił z jego istotności w rewolucji xD.

Jak to jest, że w opowieści o rewolucji i obalaniu dyktatury na Kubie trzeba poruszyć motyw zakompleksionego grubaska, a jednym z odłamów rewolucjonistów przewodzi grupa gejów, transów, wegan z założoną komuną na małej wysepce.

Świat jest zaprojektowany świetnie, wypełniony szczegółami, ale jednocześnie martwy. Poza rozmowami przez telefon z przedstawieniem danego regionu oraz prostymi zagadkami jest mało żywy i świeci pustkami. Wygląda jak jedna wielka makieta z powklejanymi gdzieniegdzie NPC-tami, wykonującymi nic w celu niczego.

Zdecydowanie gra mogła być najlepszą częścią serii, jednak przez ugrzecznione decyzje obecnego Ubisoftu wyszło to samo co z shadows, outcast i odyssey.
Posted January 20.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
Showing 1-1 of 1 entries