M贸j komputerek zawirusowany jest kompleksami. Takie pliki cookies, nadmiar kt贸rych troch臋 komplikuje sprawne funkcjonowanie. Du偶o ich, bardzo du偶o i je艣li nawet wiem co ich rozw贸j nawozi艂o, to i tak wypleni膰 nie umiem. Reset totalny by艂by potrzebny, czyli terapia pr膮dem najlepiej.
Co motywuje m贸j komputerek do dzia艂ania? W rodzinnym domu pochwa艂 nie by艂o. Ci膮gle s艂ysza艂, 偶e wszystko robi 藕le, 偶e do niczego w艂a艣ciwie si臋 nie nadaje, 偶e tylko wstyd i wstyd przynosi. Udowadnia艂 wi臋c ile si艂, 偶e jest inaczej. Stara艂 si臋 ch艂on膮膰 now膮 wiedz臋 i umiej臋tno艣ci, dzia艂a艂 na pe艂nych obrotach i ci膮gle w poczuciu niedoskona艂o艣ci wyciska艂 z siebie wi臋cej i wi臋cej. Czy chwalony zadzia艂a艂 by lepiej? Tego nie wiem, bo czasu si臋 nie cofnie. Niekt贸rzy chwaleni od dziecka za byle bazgro艂 na kartce, czy totalnie beznadziejny wyst臋p w przedszkolu obrastaj膮 w pi贸ra i tylko balon wok贸艂 nich ro艣nie przez lata, nic poza tym. Innym jednak pochwa艂a dodaje skrzyde艂 i wynosi ponad chmury. Recepty na wychowywanie dzieci nikomu wi臋c nie daj臋, nikogo nie pouczam, bo szczerze, to nie wiem, czy smaganie duszy s艂ownym batem, czy jej g艂askanie jest lepsze. Gdybym mo偶e popad艂a w samozachwyt przy pierwszych szyciowych wyczynach dzisiaj nie by艂oby tak 艂adnie. S艂ysza艂am jednak ten g艂os, " Tu krzywo, tam niedok艂adnie, co to ma by膰, to ty po to studia ko艅czy艂a艣, 偶eby teraz szwaczk膮 zosta膰?!" Tak kur艂a... Najbardziej zaje.... szwaczk膮 chc臋 zosta膰. Krawcem przez wcale nie fa艂szyw膮 skromno艣膰 jako艣 nazywa膰 siebie nie chc臋, bo tak d艂ugo jak garnituru skroi膰 na wymiar nie umiem, tak tytu艂 w pe艂ni nale偶e膰 si臋 nie b臋dzie. Z reszt膮... przylepianie jakichkolwiek tytu艂贸w nie le偶y w mojej naturze. Wol臋 zwyczajnie robi膰 swoje. Szwaczkuj臋 wi臋c i r臋kodzielniczkuj臋 plus s艂owotworz臋 kiedy tylko najdzie mnie ochota :)
Talenty dosta艂am w pakiecie artystyczne. Czy wszystkie odkryte? Hmm, mam nadziej臋, 偶e 偶ycia ziemskiego jeszcze ciut dostan臋 i mo偶e co艣 nowego w sobie znajd臋. Na skrzypcach gra艂am od si贸dmego roku 偶ycia. Dwana艣cie lat szko艂y muzycznej. Dwana艣cie lat bicia si臋 w duchu, 偶e nie jestem wystarczaj膮co dobra. M贸j nauczyciel skrzypiec twierdzi艂, 偶e talent spory, ale spektakularnych osi膮gni臋膰 nie by艂o i zwyczajnie jako艣 tak nie czu艂am luzu w tym graniu. Zbyt du偶o odtw贸rczej pracy, zbyt ma艂o mnie. Ale uwielbia艂am gra膰 w orkiestrze, p贸藕niej 艣piewa膰 w ch贸rze, bo poczucie harmonii i wszystkie te jej d藕wi臋ki sk艂adowe dawa艂y nieopisane wr臋cz szcz臋艣cie, uczucie spe艂nienia. Ka偶dy cz艂owiek to zwierz臋 stadne i nawet ja z moim pog艂臋biaj膮cym si臋 introwertyzmem czasem ludzi potrzebuj臋. Orkiestra i ch贸r to moje stada by艂y, jedyne sytuacje w 偶yciu, w kt贸rych bycie cz臋艣ci膮 t艂umu sprawia艂o mi prawdziw膮 przyjemno艣膰.
Talent wokalny. 艢piewa膰 to ja lubi艂am, a jak偶e. Ka偶d膮 reklam臋 praktycznie musia艂am od艣piewa膰 razem z telewizorem. W domu nikt si臋 jednak nie zachwyca艂, raczej komentarz lecia艂 "Ty musisz ci膮gle wy膰?" Je偶eli wi臋c w艣r贸d najbli偶szych zn贸w zachwytu nie poczu艂am, to i sk艂onno艣ci do pchania si臋 na scen臋 nie wykszta艂ci艂am. P贸藕niej przez lata ca艂e zarobkowo pracowa艂am tym niedoskona艂ym wokalem, bo trzeba by艂o jako艣 samotn膮 rzeczywisto艣膰 ogarnia膰. Pierwsze 艣piewane imprezy wymaga艂y jednak mocnego podlewania wod膮 ognist膮, bo przez kompleksiory r臋ce lata艂y jak przy Parkinsonie i ryzyko upuszczenia mikrofonu by艂o zbyt du偶e. 艢piewanie moje ludziom si臋 podoba艂o, chocia偶 cz臋sto my艣l przez g艂ow臋 przebiega艂a, czy to aby nie dzia艂anie cz臋stych toast贸w weselnych ;)
Dzisiaj 艣piewam ju偶 tylko w samotno艣ci, ale jak wspomniane we wcze艣niejszym po艣cie ukulele sobie nab臋d臋, to jakie艣 biesiady przy stole i winku pewnie jeszcze wokalnie okrasz臋 :)
Praca z igie艂k膮, to zdecydowanie moje pole do popisu. Tu czuj臋 si臋 najswobodniej i czasem tylko przera偶a mnie kurcz膮cy si臋 czas przy nawale pomys艂贸w do zrealizowania. Problem mam wr臋cz z wyrzucaniem nawet ma艂ych 艣cineczk贸w, bo wszystko my艣lenie podsyca. Sypiam niewiele, pracuj臋 du偶o i rozwijam m贸j antytalent do tworzenia ba艂aganu :P Tak, tak. W tym te偶 jestem dobra, o ile mo偶na wad臋 postrzega膰 w kategoriach rozwojowych. To m贸j najwi臋kszy minus chyba, sianie wszystkim dooko艂a. Tu nuty, tam szmatki, w艂贸czki, roz艂o偶one na stole skrzypce, bo wczoraj mia艂am tak ogromn膮 ochot臋 pogra膰 sobie etiudy Kreutzer'a i instrumentu nie schowa艂am, bo mo偶e jeszcze jutro co艣 pogram troszeczk臋... Okropny nawyk- nieodk艂adanie rzeczy na miejsce. Mam jednak jego 艣wiadomo艣膰 i pracuj臋 nad sob膮, jak ten Syzyf troch臋, ale pracuj臋. No i jak ju偶 totalnie si臋 zagrac臋, to przychodzi takie d藕gni臋cie w dupsko i lec臋 jak burza odkurzaj膮c nawet dawno zapomniane zakamarki. Wystarczy, 偶e czego艣, co pilnie potrzebne, odszuka膰 nie mog臋. Czasem pomaga te偶 informacja, 偶e jutro w go艣ci kto艣 wpadnie, wtedy te偶 zmieniam si臋 w prawie perfekcyjn膮 pani膮 domu :) Z naciskiem na prawie :P Z ba艂aganu tego tw贸rczego jednak wiele dobrego wynika czasami. Rozrzucone szmatki wielokolorowe, wst膮偶eczki i niteczki czasem tak si臋 pi臋knie dopasowuj膮 i inspiracj膮 s膮 ogromn膮. Przy kolejnym uk艂adaniu i przebieraniu stert materia艂贸w i work贸w z w艂贸czkami zawsze wpadam na jaki艣 nowy pomys艂.
Talent mam te偶 do ciast pieczenia, chocia偶 najbardziej lubi臋 takie proste: murzynek, dro偶d偶贸wka, placek z rabarbarem i kruszonk膮. Klasyczki, ale jako艣 w moich r臋kach rosn膮 przepi臋knie i smaczne s膮 bardzo, bardzo. Chocia偶 mo偶e to tylko kwestia odpowiednich sk艂adnik贸w, bo tam gdzie margaryna w przepisie, to ja zawsze mas艂o, cukru wanilinowego nigdy, ale wanili臋 prawdziw膮, sztucznych polew nie toleruj臋, czekolada by膰 musi. Ot, takie proste triki kulinarne, kt贸re ewidentnie robi膮 r贸偶nic臋. Pieroguj臋 te偶 ostatnio dosy膰 intensywnie, no i te wychodz膮 wzorcowo. Wiadomo, estetyka zachowana, falbanka na ka偶dym zawini臋ta jak w barokowej kiecce i nie za du偶e, 偶eby zgrabnie na talerzu wygl膮da艂y. Mama m贸wi艂a, 偶e m膮k臋 trzeba sparzy膰, to ciasto mi臋kkie b臋dzie,co komputerek dawno temu zakodowa艂 i ta wiedza si臋 przyda艂a.
Talent do s艂贸w sk艂adania. No dosta艂o mi si臋, wiem, chocia偶 m贸j profesor w liceum twierdzi艂 inaczej i robi艂 wszystko, 偶ebym zamilk艂a na wieki. Wypowiedzie膰 si臋 na 偶ywca do mikrofonu jako艣 nie umia艂am nigdy, ale jak widz臋 te my艣li moje przelatuj膮ce w艂a艣nie przed oczami na monitorze, to jedno s艂owo drugie za sob膮 ci膮gnie p艂ynnie, g艂adko, cz臋sto z sensem... jest dobrze. Wracaj膮c do wcze艣niej napisanych tekst贸w wiele bym poprawi艂a, wyg艂adzi艂o by si臋 to i tamto, byczki usun臋艂o, powt贸rzenia zast膮pi艂o synonimem. Mo偶e dlatego ksi膮偶ki napisa膰 nie mog臋, chocia偶 zacz臋艂am dawno temu. Do usranej 艣mierci wraca艂a bym ku pierwszej stronie i poprawia艂a, poprawia艂a, poprawia艂a... Taki stan chorobowy, ale ka偶dy jak膮艣 korb臋 ma, tylko nie ka偶dy zdiagnozowan膮. Moja to narzucony, wyuczony perfekcjonizm. Mechanizm zakorzeniony tak mocno, 偶e ju偶 nikomu nic udowadnia膰 nie musz臋, poza sob膮 sam膮. S膮 rzeczy, kt贸re bez wyrzut贸w sumienia umiem ju偶 sobie odpu艣ci膰, ale je艣li robi臋 to, co lubi臋, to lubi臋 to robi膰 jak najlepiej potrafi臋. Pisa膰 lubi臋, a jak偶e, dlatego zanim wr贸c臋 na pocz膮tek tego posta, 偶eby w upierdliwo艣ci swojej poprawia膰 co napisane, to wrzuc臋 Wam jeszcze zdj臋膰 par臋 i puszczam s艂owotok w sie膰. W przeciwnym razie b臋d臋 tu koczowa膰 do wieczora przynajmniej, a tyle innych rzeczy do zrobienia czeka :)
Dobrego tygodnia 偶ycz臋 i niech Wasze talenty ujawniaj膮 si臋 w niesko艅czono艣膰
Buziole
Wasza A.